ZŁE FILMY: „Rambo” – kreskówka (1986).

  • English (United States)
  • Polski

rambocartoonZ okazji Przeterminowanego Dnia Dziecka, Upragnionego Końca Roku Szkolnego i Ogólnego Wakacyjnego Rozleniwienia mam dziś coś specjalnego z myślą o najmłodszych czytelnikach mojego bloga, którzy w międzyczasie zdążyli już dorosnąć.  :mrgreen:  Drogie dorosłe dzieci, zgodnie z formułą F.I.U.T. (Film I ewentUalnie Telewizja – © Janusz Rewiński) zajmiemy się na chwilę śmieciowymi wytworami małego ekranu, a że autor tego bloga ma słabość do filmów i seriali animowanych, w związku z tym tematem dzisiejszej notki będzie amerykański serial animowany „Rambo – Force of Freedom” z 1986 roku. Tak to nie pomyłka! :D Coś takiego powstało, i zanosi się na wyborny pasztet ZŁEGO FILMU! :D

Od czasu gdy założyłem rubrykę „Złe Filmy” chciałem poświęcić jej łamy zrecenzowaniu i sprowadzeniu do parteru „Rambo”, tylko że to by było za łatwe, i najzwyczajniej w świecie kompletnie niepotrzebne bo John Rambo jest sam w sobie parodią samego siebie, i dlatego nie miałem na to ochoty… :P

Dla przypomnienia dla młodszej widowni (która jeszcze nie dorosła :mrgreen: ): pierwszy „Rambo”, czyli „Pierwsza Krew” była całkiem przyzwoitym, i w miarę realistycznym thrillerem z weteranem Wietnamu, któremu wojna namieszała porządnie w głowie, który błąka się bez celu po Kolorado. Wartka akcja, sensowna fabuła, i poważny wątek z zagubionymi weteranami „brudnej wojny” i ich problemami. Dziękujemy, fajnie było… :P

Drugi „Rambo” (w którego stworzeniu brał udział James Cameron, który po zobaczeniu efektu końcowego wybił sobie z głowy takie pomysły) jest tym czym Rambo najbardziej się nam wszystkim kojarzy: przerysowaną, mięsiastą, spoconą, babrającą się w bagnie dżungli, szlachtującą nożem i kulami ukm-u „złych” Rosjan i Wietnamczyków, militarystyczną, ociekającą testosteronem, hiperpatriotyczną amerykańską fantazją odwetową mszczącą się za przegraną wojnę i lansującą durny mit o amerykańskich jeńcach wojennych w Wietnamie w takt wściekłych syntezatorowych akordów (przypominających połączenie dźwięku wydawanego przez wiertarkę z pierdzeniem) i symfonicznego łomotu Johna Goldsmitha. :P

Trzeci Rambo kontynuował tą tradycje przenosząc akcje do Afganistanu, bijąc nieświadomie rekord ironii, w kontekście wydarzeń z 2001 roku oraz wyjścia na ekrany tuż po wycofaniu się Sowietów z tamtego kraju, w takt symfonicznego łomotu orkiestry symfonicznej z Budapesztu. :P

Czwarty Rambo wiem tyle że był, i dział się Birmie, a Sly Stallone powinien grać już w innych filmach. :P

W tym obowiązkowym wstępie wracamy do tematu. W 1986 roku w USA na kineskopach telewizorów zadebiutował wymieniony na początku serial wyprodukowany przez wytwórnie Ruby-Spears Enterprises i Carolco Entertainment (wytwórnie zabawek, która zaczęła wytwarzać też filmy, min. “Pamięć absolutną” z Szwarzeneggerem, a wykrzaczyła się na “Wyspie Piratów”, największej “bombie” boxoffice wszech czasów).

Czołówka:

Tak, tak, to ten sam Rambo co na filmach fabularnych, wątpliwości rozwiewa lekko zremiksowany motyw Goldsmitha (łącznie z wiertarką + pierdzeniem). :P Straszliwy koszmar, od którego boli mózg, na samą myśl, że ktoś wpadł na pomysł przeniesienia postaci z brutalnego filmu akcji do kreskówki dla dzieci…  :roll:

Jak to możliwe? Czyżby CIA testowało jakiejś nowe narkotyki w okolicy wytwórni?  :mrgreen:

Tu trzeba wyjaśnić, że lata 80-te XX wieku były okresem w którym to koncerny zabawkarskie odkryły nowy sposób na jeszcze szybsze i wydajniejsze wyciąganie pieniędzy od rodziców dzieci. A wszystko zaczęło się od tego, że w 1977 roku „Gwiezdne Wojny” tryumfalnie przetoczyły się przez ekrany kin, czemu towarzyszyła produkcja serii zabawek przez koncern Kenner, który nie nadążał z ich produkcją, ze względu na wyszarpywanie sobie tych zabawek przez dzieciaki (czytaj: spoconych, znerwicowanych rodziców biegających po sklepach z zabawkami). :P
Z biegiem czasu projektanci, marketingowcy i inne „garnitury” z korporacji zabawkarskich wpadły na wyborny pomysł: po co sprzedawać zabawki związane z jakimś filmem po jego premierze, skoro można odwrócić ten nieprzewidywalny proces i najpierw wyprodukować zabawki, a potem nakręcić film lub serial, który pomoże je sprzedawać? Był to strzał w dziesiątkę, i równolegle z schodzeniem plastikowych dupereli z taśm produkcyjnych na Tajwanie zaczęło się nadawanie „He-Mena” (puszczonego na ekrany po wyprodukowaniu zabawek), „G.I. Joe” (wyjątkowo toksyczny, ociekający amerykańskim nacjonalizmem i militaryzmem produkt, powiązany z fantastycznie szerokim asortymentem zabawek militarnych), „Wojowniczych Żółwi Ninja” (bazujących na zabawkach wypuszczonych po ukazaniu się undergroundowego komiksu), „Thundercats”, „Centurionów” w TV, i trend ten trwa po dziś dzień, łącznie z wytworzeniem wersji Królika Bugsa i innych Animków, paradujących po okolicy w futurystycznych lateksowych kostiumach, i niezliczone kolejne adaptacje komiksowych superbohaterów, dające okazje do wytwarzania kolejnych plastikowych śmieci udających zabawki. :P

 rambo_texas02

Sponsorem dzisiejszego odcinka są literki „N” jak nóż i „F” jak flaki…

W efekcie w każdym przypadku powstaje coś, co jest pedagogicznym koszmarem, który wprowadza elementy batalistyczne, kryminalne, horroru, technothillera i różne inne brutalizmy do świata dziecięcej wyobrażani, bez pokazywania konsekwencji przemocy (z nielicznymi wyjątkami, które zresztą nie są „merchandise driven”). Zabawki towarzyszyły dzisiejszemu odpadowi filmowemu, z czego ich premiera zbiegała się z premierą serialu w TV, więc z całą pewnością można animowanego „Rambo” zaliczyć do tego trendu prania mózgów dzieciaków pod kontem kupowania zabawkowych śmieci.  :-x

http://www.youtube.com/watch?v=SLbHDIfmaLE

…Które szeroko reklamowano także konwencjonalnymi reklamami…

Na YouTube jest garść urywków z tego serialu które dają nam pojęcie o tym na ile „Rambo – The Force of Freedom” to straszliwy koszmarek, który jest na swój wyjątkowo przewrotny sposób superzabawny – tylko że nie tak jak chcieli jego twórcy. :) A więc zaczynamy:

Eksponat nr 1: Rambo w Las Vegas:

Akcja zaczyna się, jak widać, w Las Vegas, gdzie organizacja terrorystyczna S.A.V.A.G.E. chce coś ukraść, i gdzie partnerka Rambo w przebraniu tancerki szpieguje podejrzane osoby, którymi są min. treserka czarnej pantery w stroju wyraźnie zalatującym klimatami sado-maso. :twisted: Jednak partnerka zostaje szybko złapana, i Rambo rusza jej na ratunek, wypełniając swój obowiązek ratowania „damy w niebezpieczeństwie”. :P Czyli, najpierw Rambo przelatuje na linie z jednego budynku na drugi, a następnie potyczkuje się z dwoma facetami z „rozpylaczami”, ale nic z tego, bo helikopter z porwaną odlatuje w siną dal. Następnego dnia Rambo rusza do akcji uwolnienia swojej partnerki z obozu założonego przez Stereotypowych Arabów (zestaw: turban plus kałasznikow plus niedogolona broda) na pustyni swoim jeepem sześciokołowcem z pokaźna armatą na pokładzie, ostrzeliwując się z CKMu z jakimś motocyklistą z irokezem (no bo jak wiadomo, punki jeżdżą motorami i strzelają z rakiet i minigunów), uwalniając ostatecznie swoją partnerkę do dłuższej wymianie kreskówkowego ognia. :P

Ach, ile to autorzy kombinują, byle nikomu krzywda się nie stało mimo wystrzeliwania milionów naboi, tysięcy rakiet i innego zabójczego żelastwa…!  :roll: Ani jeden nabój nie trafia ciało, zniszczeniu ulegają tylko drobne elementy wyposażenia.  :-| No sorry, ale po takiej dawce agresji opakowanej w fajne gadżety i eksplozje dzieci naprawdę mogą dość do przekonania że na wojnie nikomu nie dzieje się krzywda.  :???: Co za syf!  :x

 rambo_exercise05

Arma amerykańska z tobą od dziecka! (eeeee, nie rymuje się tak samo dobrze jak „radziecka”, a szkoda :P )

Ale wracamy do głównego tematu:

Eksponat nr 2: Rambo w Paryżu:

Rambo rozbija się napakowaną armatami bryką po Stereotypowym Paryżu, gdyż Stereotypowy Arab i Stereotypowy Bandzior chcą wysadzić w powietrze Wieżę Eiffla, a po okolicy oprowadza do Stereotypowy Francuz („Dzień dybry, mój angielski nie jest jeszcze dybry”). Rambo wjeżdża windą na sam szczyt wierzy, gdzie rozprawia się z nimi przy pomocy łuku, a przy tym pomagierzy Rambo na bieżąco komentują rzeczy oczywiste i deklamacje w stylu „Siła Wolności już nadchodzi!”…  :cool:

Po uratowaniu wieży Eiffla akcja przenosi się do Stereotypowej Arabii, gdzie Generał Warhawk szkoli terrorystów.  :razz: Partnerka Rambo uczepia się limuzyny generała Warhawka, i jedzie razem z nim, co znowu kończy się błyskawiczną dekonspiracją i jej pojmaniem. :P Rambo oczywiście rusza do akcji na ratunek i dobywa podręczną wyrzutnie rakietową, po czym sieje zniszczenie nikomu nie robiąc krzywdy. :P Na koniec krótkie spotkanie w Pentagonie z płk. Trautmanem, i taśma się urywa. :P

Już wtedy rodzice mieli zastrzeżenia ale producenci wymigiwali się, powołując się na prezydenta Reagana, który oficjalnie ogłosił Rambo symbolem amerykańskiej armii, co można przeczytać w zakonserwowanym w internecie artykuliku z „New York Times” z 1985 r :P W tym czasie w Kongresie domagano się ustawowego zróżnicowania oferty programowej, tak aby amerykańskim gówniarzom serwować więcej programów edukacyjnych, a mniej półgodzinnych reklam plastikowych śmieci. :P Ale co tam, duch kapitalizmu tak czy siak zwyciężył, no bo jakim prawem ktokolwiek śmie ingerować w ofertę programową prywatnej stacji TV…? :roll:

rambo_sky04

THIS IS YOUR BRAIN AFTER DRUGS!

W sumie w tamtej dekadzie pokazywanie wojny i amerykańskiej armii jako czegoś co jest „cool” i „super”, a komunizmu, terroryzmu itp. jako czegoś co już za chwilę wyląduje na amerykańskiej ziemi było normą, przypomnijmy sobie takie klasyki złego kina jak „Inwazja na USA” z Chuckiem Norrisem, „Top Gun”, „Żelazny Orzeł” czy „Czerwony Świt”. Z racji tego że w pierwszej dekadzie XXI wieku pokolenie wychowane na tych złych filmach osiągnęło wiek poborowy, a armia amerykańska jest obecnie w całości ochonicza, to resztę dopowiedzcie sobie sami.  8)

Hihi, a wiecie że prezydent G.W.Bush doczekał się swojej figurki w czasie wojny w Iraku?

Jednym zdaniem:

Idę po coś na ból głowy…  :?

PS. Tu macie fajne, poważne teksty na temat amerykańskiego militaryzmu i nacjonalizmu w świecie zabawek, kreskówek i komiksów:  :mrgreen:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.

:wink: :-| :-x :twisted: :) 8-O :( :roll: :-P :oops: :-o :mrgreen: :lol: :idea: :-D :gb: :evil: :cry: 8) :arrow: :-? :?: :!: