ZŁE FILMY: „Inwazja na USA” (1985)

  • English (United States)
  • Polski

Invasionusa

Ach te lata 80-te zeszłego wieku…! Czas w którym powstało najlepsze, bo najzabawniejsze kino akcji (nooo jeszcze takie robiono przez większą część następnej dekady, a i nawet teraz zdarzają się rodzynki złego kina akcji, gdyż pewne trendy są ponadczasowe. :D ) oraz ostatnie lata zimnej wojny między USA a ZSRR, dostarczającej gotowych i klarownych schematów fabularnych tj. Strasznych Rosjan Chcących Zniszczyć Biedną Małą Amerykę. :)

Dlatego dziś połączymy te dwa wątki, zajmując się filmem z udziałem Chucka Norrisa, wyprodukowany przez wytwórnie Cannon Films w czasach gdy była pod zarządem rodzeństwa Menahema i Yorama Golanów, których modelem biznesowym było agresywne eksploatowanie niszy jaką było ówczesne kino klasy B i kasety VHS. Czyli, na „chłopski rozum”, produkowanie filmów minimalnym nakładem środków z użyciem równie tanich scenariuszy, czemu zawdzięczamy takie klasyki złego kina jak omawiany ostatnio „Amerykański Ninja”, „Delta Force” i „Delta Force 2”, „Kopalnie Króla Salomona” (podróba Indiany Jonesa), serię „Zaginiony w Akcji” i dzisiejszy eksponat, czyli „Inwazja na USA” („Invasion U.S.A.”) z Chuckiem Norrisem.   :mrgreen:  Trailer:

Od początku: logo Cannon Films animuje się z dramatyczną muzyką w tle, następnie standardowo lecą kanarkowe napisy z jakąś łajbą w tle pływającą po Zatoce Meksykańskiej, pełnej uciekinierów z Komunizmu U Brzegów Ameryki, w skrócie KUBA. O to po chwili wita ich amerykańska straż przybrzeżna, która błyskawicznie ich masakruje i rekwiruje przemycaną kokainę. Szybko okazuje się, że to nie Amerykanie tylko wredne „komuchy” z Nikaragui w przebraniu, dowodzone przez Rosjanina Rostova (Richard Lynch), knujące tytułową inwazje na Amerykę, sfinansowaną właśnie z sprzedaży prochów.

Policja z Florydy i FBI proszą o pomoc Chucka Norrisa, spokojnego emeryta z CIA, żyjącego na okolicznych bagnach w drewnianym domku. Oczywiście, jak nakazuje tradycja złych filmów początkowo odmawia, ale krótko po tym na wodolotach przylatuje Rostov ze swoimi ludźmi aby go zabić, co oznacza że „ruski” jest skończonym idiotą, bo nigdy, ale to nigdy nie zadziera się z Chuckiem Norrisem. :D Akurat wtedy Chucka nie ma na miejscu, więc przypadkiem ginie jego kumpel od polowania na aligatory i zbierania butelek po piwie zostawionych przez turystów. :P Post mortem Chuck urządza swemu przyjacielowi pogrzeb wikinga, i doznaje pierwszej fazy tzw. wkurzenia się bohatera złego filmu, co zwiastuje zawsze problemy dla czarnego charaktera.  :lol:

Tymczasem wredne „ruskie” dokonują po chamsku w blasku księżyca desantu z łodzi desantowych wprost na plaże Florydy, przenosząc się do zakupionych za prochy ciężarówek, i ruszają w teren aby zepsuć Amerykanom świąteczny nastrój. Czyli prowokują zamieszki, przebierając się za policjantów i żołnierzy i walą do florydzkich Kubańczyków, ostrzeliwują z rakiet spokojnie domki klasy średniej, słowem zachowują się jak banda skończonych drani ze złego filmu. :P

Tu oczywiście musi być mało śmieszny i trzeźwy wtręt wrednego cynika-realisty: w tym samym czasie USA sponsorowały brutalną (zabójstwa, gwałty, porwania, tortury…) prawicową partyzantkę „Contras” w Nikaragui (min. z kasy uzyskanej ze sprzedaży narkotyków i pokątnej sprzedaży broni do Iranu), a CIA zaminowało porty w tym kraju. Obie te sprawy wywoływały spore oburzenie na arenie międzynawowej, i są nawet wyroki Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w tej sprawie na korzyść Nikaragui. Trudno nie zauważyć, że w przypadku „Inwazji na USA” mamy tu do czynienia z typowym mechanizmem tzw. projekcji, czyli przypisywania swoich złych cech swoim adwersarzom. Dzięki temu ten film podpada dodatkowo do kategorii znajdującej się w kręgu filmów propagandowych i tym samym ten zły film staje się jeszcze bardziej zły. Dziękuję za uwagę. :-|

Chuck Norris jest w tym filmie, stosując międzynarodową nomenklaturę, supermenem. On po prostu wie gdzie uderzą, i pojawia się z znienacka niczym anioł zemsty Wuja Sama. :) Komuchy chcą wysadzić kościół w czasie nabożeństwa? Nie ma problema, Chuck Norris wykończy ich własną bombą. Komuchy dybią na dzieci w autobusie? Chuck Norris zjawia się ze swoim boskim Jeepem, i wysadza ich ich własną bombą. Komuchy podkładają bombę w pasażu handlowym? Chuck Norris zjawia się swoim jeepem, i razi ich bezbłędnie swoimi rozpylaczami zwisającymi na paskach na piersi (obiema na raz!).  :twisted:

Co możemy podziwiać wraz z licznikiem trupów w stylu „Hot Shots 2”. :D

W końcu Chuck przechodzi kryzys, bo o to nie udało mu się zapobiec zamachu bombowego na karuzele, co prawdopodobnie powoduje przejście do drugiej fazy wkurzenia się bohatera złego filmu.  :lol: Wtedy to też FBI aresztuje go za wykańczanie komuchów, co wygląda trochę dziwnie, ale dziwne nie jest, o czym za chwile. :P Chuck gada do kamery coś prowokującego do Rostova, co powoduje że tamten dostaje szału, i wyżywa się na jednym z telewizorów.

W międzyczasie amerykańska telewizornia donosi, że wprowadzono stan wyjątkowy, pełną mobilizacje Gwardii Narodowej, i że odbędzie się pilne zebranie oficjeli w tej sprawie w pewnym budyneczku rządowym, w tym samym w którym przetrzymują Chucka.

Rostov postanawia upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: z jednej strony chce zlikwidować Chucka Norrisa, a z drugiej strony zlikwidować owych oficjeli obradujących w budyneczku. W tym celu jego ludzie robią włam do garażu z pancernymi furgonetkami (wiecie, takie jakimi wozi się kasę do bankomatów i kantorów), i podjeżdżają tłumnie pod ów budynek.

Tymczasem okazuje się, że wszystko jest ustawką. :D Wokół pełno Gwardii Narodowej napierniczającej w komuchów z armat i helikopterów (co przypomina sceny z japońskich filmów o Godzilli tylko że bez Godzilli…) tak że aż wióry lecą, a w międzyczasie Rostov z pepeszy strzela do każdego pustego pokoju na każdym piętrze. :)

Chuck Norris nie próżnuje, po kolejnej likwidacji pomagierów Rostowa kopniakami z półobrotu i innymi trikami następuje OSTATECZNA ROZGRYWKA. :D Poprzedzona skradaniem się Chucka z rozpylaczem marki M16 (z granatnikiem, z którego zlikwidował dwóch dywersantów metodą „zza drzwi i z granata”  :twisted: ) w takt muzyczki z syntezatorka „Roland” z podkładem perkusyjnym. Dodajmy że najbardziej zajebiste w tej scenie jest to, że jednostrzałowy granatnik oddał dwa strzały tuż pod rząd. :D Po kilkuminutowej demolce przestrzeni biurowej, dziurawieniem gipsowych ścianek i obowiązkowych kopniaków z półobrotu – niczym w klasycznym westernie – obaj wrogowie mierzą do siebie… z wyrzutni rakietowych! :D To trzeba zobaczyć:

Tak, to w dolnym prawym kadrze na koniec to fragment nogi Rostova. :P

I po takim głośnym „Fatality” mamy KONIEC FILMU! :D Serio! Dalej lecą już tylko napisy końcowe. :P

Jednym zdaniem: Bez polotu, bez ładu, składu i sensu, ale za to ekstra zabawne!  :mrgreen:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.

:wink: :-| :-x :twisted: :) 8-O :( :roll: :-P :oops: :-o :mrgreen: :lol: :idea: :-D :gb: :evil: :cry: 8) :arrow: :-? :?: :!: