Trzęsienie ziemi w Polsce

  • English (United States)
  • Polski

Najpierw jest trzęsienie ziemi. A potem napięcie wzrasta – podobno powiedział kiedyś mistrz suspensu Alfred Hitchcock. Tragedia w Smoleńsku jest właśnie takim trzęsieniem ziemi dla nas wszystkich. Ale to dopiero początek.

W jakim kierunku pójdą sprawy? Przypomina mi się dialog z "Parku Jurajskiego", gdzie jeden z bohaterów, matematyk, wyjaśnia teorię chaosu na prostym przykładzie kropli spływającej po zewnętrznej stronie dłoni w kierunku totalnie przypadkowym.

Konsekwencje dla naszej sceny politycznej, w szczególności dla PiS, są w tym momencie determinowane przez przypadek.

Jak zauważył Przemysław Mandela, ta tragedia to egzamin dojrzałości dla nas wszystkich pod każdym względem, która moim zdaniem objawia się rozsądnym zachowaniem w niespodziewanej sytuacji.

Test dojrzałości dla debaty publicznej i mediów.

Może odrobimy teraz szybko lekcje poprawności debaty publicznych. Nie można sprowadzać dyskusji do ataków osobistych, demonstracyjnego picia "małpek", akcentów klozetowych ("prezydent przysiadywał w toalecie", "trup na wrotkach"), drwin w stylu "jaka wizyta, taki zamach" itp. Media były prezydentowi nieprzychylne, nawet w doborze zdjęć i fotografii na strony gazet i strony internetowe, nie mówiąc o złośliwych dowcipach i pogwarkach w radio i telewizji.

I nagle, po straszliwej tragedii, okazuje się, że "nagle" Lech Kaczyński był po prostu normalnym człowiekiem.

Ludzie to widzą. I starzy i młodzi i także ci ci co nie interesują się polityką. Widzą tych samych ludzi, co wcześniej straszyli polskim Putinem, "kartoflem", mściwym "przykurczem" itp. co teraz łączą wyrazy współczucia, i prześcigają się w kondolencjach i refleksjach. I nie ma co się dziwić potem, że Monika Olejnik zostaje zrugana gdy próbowała zapalić znicz przed Pałacem Prezydenckim. Na własne oczy widziałem i słyszałem dyskusje w stylu "oj, jak żył to wszyscy tak go mocno krytykowali, a teraz go doceniają".

Przy tym nie twierdze, że nie ma przykładów autentycznego "nawrócenia". Po prostu nie chce mi się wierzyć w autentyczność i trwałość takowego u wszystkich tych, co jeszcze niedawno gardzili Lechem Kaczyńskim.
 

Ale kiedy minie żałoba narodowa, gdy ofiary zostaną pochowane, znowu wrócimy do bierzączki. I znowu będziemy mieli nawalankę. Nie mam bowiem złudzeń co do poziomu debaty publicznej i klasy politycznej w naszym kraju.

Po 11 Września wszyscy współczuli Amerykanom. Dwa lata potem większość świata znienawidziła Amerykanów za wojnę w Iraku – to tak dla wyrazistego przykładu, pokazującego że gdy upływa czas, ludzie wracają do porządku dziennego po tragedii. 

-Co to takiego?
 -Zapomniałem…

Pierwsze sygnały powrotu do "zimnej wojny domowej" już widać w postaci protestów przeciwko złożeniu pary prezydenckiej do krypty na Wawelu.

Test dojrzałości dla PO

Mam nadzieje, że Palikot czy Niesiołowski czują choć odrobinę wstydu. Przecież to PO nakręcało ich ustami język debaty nastawiony na pokrętne insynuacje, deprecjonowanie osoby i urzędu itp. Ale, mam duże wątpliwości – z historii wiemy na pewno, że ludzie są nie uczą z niej.

PO ma teraz to co chciało mieć od dawna czyli pełnie władzy. Nie ma już prezydenta, który rzekomo blokował inicjatywy rządu wetowaniem ustaw. Widać niestety, że stare nawyki szybko wracają: dopiero co zwolniono szefa PISM, i są przecieki, że trwają poszukiwania w kancelarii prezydenta słynnego aneksu do raportu o rozwiązaniu WSI.

Pokus przed PO jest całe mrowie: zwolnione jest stanowisku prezesa NBP i IPN, a jak wiemy wobec tych dwóch instytucji Platforma miała swoje plany.

Kampania prezydencka będzie bardzo smutna, jako że prowadzona w cieniu tragedii. PO może narazić się zarzuty, że prowadzi politykę i kampanię "po trupach" w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Test dojrzałości dla PiS

Nie mogę sobie wyobrazić, jak Jarosław mógł by prowadzić dalej partię po tak straszliwej stracie swojego brata Lecha. Sytuacja w której znajduje się PiS przypomina wspomnianą wcześniej teorię chaosu; teraz wszystko może się zdarzyć. 

Z jednej strony śmierć prezydenta Kaczyńskiego może stać się czymś w rodzaju mitu, na podobieństwo do zabójstwa prezydenta Johna F. Kennediego. Dla lewicy amerykańskiej stał się on symbolem niespełnionych nadziei, ucieleśnieniem amerykańskich demokratyczno-liberalnych wartości, kojarzonym z wizją podboju Kosmosu, silnym państwem i rozsądną dyplomacją, w opozycji do Lyndona Johnsona, Wietnamu, Richarda Nixona i Watergate. Słyszałem komentarze, że jednym ze źródeł sukcesu Barracka Obamy była próba kapitalizowania tego mitu, podobnie jak u innych kandydatów na prezydenta USA z ramienia Demokratów.

Oczywiście z drugiej strony, bałagan, dezorganizacja i kryzys przywództwa są jak najbardziej realne, podobnie jak rozpad PiS. Ta partia straciła najważniejszego kandydata na prezydenta i czołowych posłów.
 

Test dojrzałości dla blogosfery

Niestety, mam tu mam bardzo złe przeczucia. Kiedy widzę co się dzieje na blogach i komentarzach, to włosy mi dęba stają.

Tak czy siak, niezależnie od ustaleń komisji, są w niej ludzie co już znają prawdę o tragedii. To tak jak z 11 Września: zwolennicy spiskowych teorii też znają swoją prawdę, i nie ma sensu z nimi dyskutować. Obawiam się że w przypadku naszej tragedii będzie podobnie: ci co wierzą że Kaczyńskiego zamordowali Rosjanie, nie uwierzą w żadną wersje odmienną od ich poglądu. Niezależnie od wyników badań.

Teraz każdy wyrażający sprzeciw wobec tych teorii będzie traktowany jako rosyjski agent, zdrajca narodu itp. Sądząc o tym że że za wersją spiskową bez dowodów opowiadają się prominentni bloggerzy, zdaje sobie sprawę że tymi słowami skazuję się na wykluczenie w środowisku.

Nie uważam Rosjan za w 100% wiarygodnych, ale obecnie jakakolwiek wersja zdarzeń kolportowana w mediach i internecie jest niewiarygodna, bo dopiero co rozpoczęto komisyjne badania, które będą trwały całe miesiące. Prędzej bym oskarżał Rosjan o próbę zatuszowania nieudolności obsługi lotniska, niż zabójstwo prezydenta.

Zaznaczam, że dobrze że się zadaje pytania, także te dotyczące najmniej prawdopodobnych wersji wydarzeń, ale po tak naprawdę ma sens teoretyzowanie i wyciąganie pochopnych wniosków, nawet gdy jeszcze nie otwarto ostatniej "czarnej skrzynki"?

Jest to po części zrozumiałe, ze względu na emocje, pod wpływem których ludzie potrafią desperacko chwytać się czegokolwiek. Po masakrze w szkołę w Biesłanie niektórzy rodzice płacili niemałe pieniądze pewnemu szarlatanowi, co obiecał im że wskrzesi ich dzieci.

Bloggerzy! Zachowajcie rozsądek! Nie dajcie się się ponieść syreniemu śpiewowi szarlatanów oferujących łatwe wyjaśnienie tej tragedii!

Do poczytania:

http://mariusz.fryckowski.salon24.pl/170097,mozliwe-przyczyny-katastrofy-samolotu-rzadowego-tupolew-154m

http://blog.rp.pl/lisicki/2010/04/13/zaloba-i-kicz-pojednania/

http://blog.rp.pl/magierowski/2010/04/13/premier-dymisjonuje-szefa-pism-czyli-„badzmy-razem”/

http://blog.rp.pl/janke/2010/04/12/czy-platforma-nie-ulegnie-pokusie/

http://blog.rp.pl/gociek/2010/04/14/kto-gra-wawelem/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.

:wink: :-| :-x :twisted: :) 8-O :( :roll: :-P :oops: :-o :mrgreen: :lol: :idea: :-D :gb: :evil: :cry: 8) :arrow: :-? :?: :!: