Blog Doktora No

Blog geeka o komiksach, filmie, anime oraz nauce i technice.

Nowy Rok z dokumentem: Adam Curtis i jego krytyka współczesnego społeczeństwa.

Adam_curtis

Święta, święta i po świętach… :razz:   na święta  – wiadomo, filmy w TV, najczęściej powtórki „Kevina samego w domu” puszczane do zemdlenia, durne telenowele, nudne jak flaki z olejem koncerty gwiazdeczek estradki i tym podobne dyrdymały. Zamiast tego postanowiłem nieco dłuższy okres czasu wolnego poświęcić na intelektualną ucztę, jaką były filmy dokumentalne BBC w reżyserii Adama Curtisa (za zdjęciu po prawej. Żródło: Wikimedia). :smile:

Curtis jest brytyjskim twórcą filmów dokumentalnych, o bardzo unikalnym awangardowym stylu, które w swojej tematyce wahają się między historią nauki i techniki, polityką i socjologią, filozofią i etyką będąc przede wszystkim wielowątkową krytyką współczesnego społeczeństwa. Wnioski wynikające z jego filmów nigdy nie są proste i zawsze zmuszają do myślenia, prowokując zarówno zwolenników prawicy jak i lewicy.  :twisted: Continue reading

„Atlas Chmur”

Cloud_Atlas_Poster

Wiele razy na swoim blogu narzekałem na wszechobecny w współczesnym kinie przerost formy nad treścią, prymitywizm i wyczerpanie się wytartych klisz i pustych formuł we współczesnym kinie popularnym, który zresztą nie jest trendem nowym – vide dział „Złe Filmy” – a obecnie ma postać korporacyjnej „estetyki konglomeratu”, sprowadzającej filmy do serii szybkich obrazków bez głębszego znaczenia.

Na szczęście są bardzo chlubne wyjątki, godzące wymagania kina popularnego z bardziej bogatą treścią takie jak wyświetlany w chwili gdy piszę te słowa, w kinach film „Atlas Chmur”, będący adaptacja bestsellerowej powieści fantastycznej Davida Mitchella pod tym samym tytułem z 2004, w reżyserii rodzeństwa Wachowskich (twórców „Matrixa” i „V jak Vendetta”) i i Toma Tykwera („Pachnidło”). Continue reading

ZŁE FILMY: „Amerykański Ninja″ (1985)

Piwo? Jest!

Chrupki? Są!

A film? Też jest!  :grin:

A jaki? A mianowicie „Amerykański Ninja” wyprodukowany w 1985 roku przez znaną już wcześniej na moim blogu wytwórnie filmową Cannon Films z czasów Golana i Globusa, wyreżyserowany przez  Sama Firstenberga, z Michaelem Dudikoffem w roli głównej, który to film jest pozycją absolutnie obowiązkową dla każdego wielbiciela złych filmów z epoki VHSów, wczesnego Polsatu i innych zużywaczy głowic w magnetowidzie.  :) Continue reading

Now playing: Austrian Death Machine, „Wszystkie Ofiary Arnolda”

Uwaga, uwaga, dział „Złe Filmy”, niedługo doczeka się aktualizacji  :) , w międzyczasie teledysk „Wszystkie Ofiary Arnolda”, na muzykę „Get to the Choppa” zespołu „Austrian Death Machine”, jako wspomnienie czasów VHSowych hitów z Arniem:  :grin:

Continue reading

„Filmy na cenzurowanym” („This Film is Not Yet Rated”)

Czy w demokratycznym państwie, które szczyci się tym, że wolność słowa ma wpisaną na samym szczycie swej konstytucji, może istnieć cenzura? Jak pokazuje niezależny film dokumentalny „This Film is not yet Rated” w reżyserii Kirbiego Dicka, może, tylko ma postać bardziej subtelną, bo opartą o opartej o system klasyfikacji wiekowej filmów opracowany przez MPAA, amerykańskie stowarzyszenie przemysłu filmowego, przyznawane konkretnym filmom przez działającą w tajemnicy radę, oficjalnie składającą się z reprezentatywnej próbki amerykańskich rodziców.

Ten amerykański system klasyfikacji wiekowej opiera się na skrótach literowych, oznaczających dopuszczalny wiek odbiorców danego obrazu. A więc mamy kategorię G („General Audiences”), czyli bez ograniczeń wiekowych, PG („Parental Guidance”), czyli odpowiednik „za zgodą rodziców” (żółty trójkąt w polskiej TV), PG-13 – to samo co PG ale nie dla młodszych niż 13 lat, R – „Restricted”, czyli nie dla osób poniżej 13 lat, a dla starszych nastolatków tylko pod opieką rodziców, i NC-17 czyli „tylko dla dorosłych” (która zastąpiła symbol „X”, gdyż był powszechnie kojarzony z pornografią).

Trailer:

Continue reading

Dlaczego nie lubię „Gwiezdnych Wojen”?

Ostatnio na moim blogu zrobiło się kosmicznie, więc aby chwilę podtrzymać nastrój zajmę się czymś bardziej zadziornym i prześmiewczym… :P Od razu przechodzę do tematu, bez zbędnych ceregieli:  :twisted:

  1. One są wszędzie!

Przyznam się szczerze: „Star Wars” obejrzałem dopiero kilka lat temu, mimo iż mogłem zrobić to już dawniej. I rzecz ciekawa: mimo iż pamiętną trylogię Lucasa oglądałem po raz pierwszy w życiu, to czułem się tak, jakbym już film oglądał wcześniej. Po chwili szybko skonstatowałem dlaczego: po prostu w współczesnej popkulturze jest tak od groma nawiązań do nich, że gdziekolwiek się nie obrócić, czy to mówimy o „South Park”, czy fabularnym „Asteriksie i Obeliksie”, „Głowie rodziny”, serialach i filmach komediowych (gdzie dowcipne nawiązania do popkultury są na porządku dziennym), różnych imitacjach (np. „Pan Kleks w Kosmosie” którym zamęczano moje pokolenie w wieku przedszkolnym), parodiach (np. fajne i zawsze warte obejrzenia „Kosmiczne Jaja”), „Robokurczaku”, reklamach, i wiele wielu innych, to ZAWSZE zobaczymy jakąś porcje oryginalnego materiału. Nawet idąc do supermarketu po zakupy wszędzie atakują mnie tornistry, zeszyty, pudełka śniadaniowe, zabawki itp. z gwiezdnowojennej franczyzny. Osobiście mam tego dosyć, przypomina to znajomego, który na każdym spotkaniu opowiada ciągle te same dowcipy. Na szczęście im więcej czasu upływa, tym bardziej to wszystko się wysyca i blednie…

Albo i nie, skoro news o wojnie Syrii dziennikarze okraszają nawiązaniem do Gwiazdy Śmierci. Ratunku…! :-o

Continue reading

THX 1138

Reżyser George Lucas, zwany razem ze Spielbergiem „brodatym dzieciakiem”, jest powszechnie postrzegany przez pryzmat „Gwiezdnych Wojen” i Indiany Jonesa, uwadze wielu często umyka, że Lucas swoją karierę filmową zaczynał jako reżyser niezależnych filmów eksperymentalnych, tworzonych w czasie studiów na University of Southern California, gdzie ukończył wydział filmowy. Jego pierwszą etiudą studencką był film krótkometrażowy „01 42 08 To Qualify”, nakręcony na torze wyścigowym: Continue reading

Wiralny trailer „RoboCopa” Jose Padilhy

Brazylijski reżyser Jose Padilha, twórca „Elitarnych” i „Elitarnych II” oraz dokumentów „Bus 174” i „Secrets of the Tribe”, wziął się ostro do roboty nad remakem „Robocopa” Paula Verhoevena z 1987 roku. Z tego względu już po Sieci krążą wiralne filmy promujące ten powstający obraz:

http://www.youtube.com/watch?v=rzmuvtREnnw

Sądząc z przecieków wygląd głównego bohatera będzie przypominał… kostiumy z „G.I. Joe” skrzyżowane z bombowcem F117

Oficjalny trailer „Sędziego Dredda” już jest!

Trzy rzeczy rzucają się w oczy: to, że zanosi się na kolejny film akcji, tylko w innych dekoracjach, dwa reżyser lubi stosować zwolnione tępo (o nie…! ) i trzy że sceneria jest antyfuturystyczna, w przeciwieństwie do komiksów…

A zapowiadało się obiecująco

ZŁE FILMY: Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki

Dzisiaj wyjątkowo będzie mniej zgrywy, a więcej refleksji gdyż zajmiemy się dziś sprawą bezczelnego wyzyskiwania klasyki popkultury, jakim jest film „Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki”.

Jak powszechnie wiadomo popkultura lat osiemdziesiątych, która ukształtowała krajobraz masowej rozrywki po dzień dzisiejszy, wydała na świat postać Indiany Jonesa, dzielnego archeologa wzorowanego na postaciach ze starych filmów i seriali klasy B z lat 30-stych i 40-stych XX wieku, stworzonego przez Georga Lucasa, w którego role wcielił się niezapomniany Harrison Ford. Przygody te, reżyserowane przez Stevena Spielberga, stały się wręcz inspiracją dla całego pokolenia obecnych 30 – 40 latkówi i po prostu klasyką dobrego kina przygodowego. Z kronikarskiego obowiązku warto przypomnieć że nakręcono w latach 80-tych XX wieku łącznie trzy filmy z serii: „Poszukiwacze Zaginionej Arki”, „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” i „Indiana Jones i Ostatnia Krucjata”, a następnie mniej lub bardziej udane gry komputerowe (wśród nich klasyk przygodówek „point-and-click”, pt. „Indiana Jones and The Fate of Atlantis”) oraz średnio udany wysokobudżetowy pseudoedukacyjnyii serial telewizyjny „Kroniki Młodego Indiany Jonesa” w latach 90-tych. Continue reading

ZŁE FILMY: „Street Fighter”

Dziś proszę państwa przed nami filmidło na swój sposób pionierskie, bo będące pierwszą drugą oficjalną ekranizacją gry komputerowej w dziejach światowej kinematografii. Mowa oczywiście o „Street Fighterze” z 1994, znanym w Polsce jako „Uliczny Wojownik”. Przypominam, że komputerowo-konsolowy pierwowzór to typowa „nawalanka” („beat’em-up”), w której dwie wirtualne postacie sterowane przez graczy starają się nawzajem znokautować ciosem w stylu „trampek w mordę”. Gra jest ciągle popularna i cały czas rozwijana, bijąc rekordy popularności i będąc żywą legendą elektronicznej rozrywki. Trudno nie dziwić się, że producent, japońska firma „CapCom”, skwapliwie skorzystała z okazji do dalszej promocji tytułu, udzielając licencji na realizacje na jej podstawie filmu.

Continue reading

Newer Entries Older Entries